); ga('send', 'pageview');

Wędrówki po górach Europy, Alpy, Apeniny, Tatry, Pireneje, Góry Dynarskie

Bez kategorii

1 maja, więc trzeba uczcić święto. Po śniadaniu wyruszam na Słowację, chociaż jeszcze do końca nie wiem gdzie. Jest parę pomysłów, najbardziej prawdopodobny to Góry Lewockie. Jeszcze nie byłem w tym paśmie. Nie ma zbyt wielu informacji, na jego temat. W czasach socjalistycznych było ono zamknięte, ponieważ stacjonowały tam rosyjskie (sic!) wojska i bawiły się […]

Czytaj dalej

To jedna z wycieczek typu – niedaleko, więc głupio nie być, to i byłem, widziałem, raczej tu nie wrócę. W ostatnich latach mamy boom na wieże widokowe, coś, co sprawiło, że Beskidy i okolice stały się ciekawsze dla turystów – wreszcie coś widać ze szczytu, a nie tylko las. Szpilówka, to w pojęciu geograficznym to […]

Czytaj dalej

Ta drewniana konstrukcja znajduje się na szczycie Kurzej Góry zwanej inaczej z narciarskiej terminologii Słotwiny Ski Area. Jej wysokość to 49,5 metra i lezy wśród lasów pasma Jaworzyny Krynickiej. Do atrakcji prowadzi specjalnie skonstruowana, łagodnie wznosząca się drewniana ścieżka, podpierana przez 18 wież wsporczych i 87 słupów. Dodatkową atrakcją jest 60 m zjeżdżalnia. Największą atrakcją […]

Czytaj dalej

Zaliczania wież widokowych – ciąg dalszy. Wykorzystuję dzień wolny – a dodam, że to dzień powszedni – więc powinno być spokojnie na szlakach. Mamy końcówkę czerwca, po „Wyjątkowo zimnym maju” teraz są tropiki, ale na popołudniu zapowiadane są burze, jak później się okaże, w mojej okolicy przeszło tornado (sic!), a mój samochód przeżył jakoś bombardowanie […]

Czytaj dalej

Odnośnie Modyni (bo to rodzaj żeński, więc nie Modynia) cóż można napisać. (Chyba) Najwyższa góra gminy Łącko, należąca do Beskidu Wyspowego (tak twierdzi kolega, zamieszkujący tą znamienitą miejscowość). Gdyby nie wieża widokowa, moja noga chyba nigdy by tam nie stanęła, a z racji, że takoważ jednak wyrosła – toż stanęła). Wieża – nówka – otwarta […]

Czytaj dalej

Często przytacza się stwierdzenie „Góry nie uciekną”, rzeczywiście tak jest. Kilka razy zdarzyło się, że odpuściłem jakąś, a po latach wracam, i jest pięknie. Tak było z Mincolem. W ubiegłym roku umówiłem się z dwoma starymi kolegami, z którymi kiedyś tam byłem w górach, że idziemy na Mincola – i co? Z powodu Covidu, zamknęli […]

Czytaj dalej

Każdego roku starałem się odbyć jakąś październikową wycieczkę, w poszukiwaniu kolorów złotej jesieni. Beskidy wtedy są niczego sobie. W innych porach roku nie cięgnie mnie tam zbytnio. Przeważnie jest to wycieczka na zakończenie sezonu. Niestety 2020 rok jest szczególny, z wiadomych powodów. Weekend po „Dniu Nauczyciela” był paskudny, w dodatku miałem jakąś infekcję. Następny zapowiadał […]

Czytaj dalej