Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Wędrówki po górach Europy

Kozi Wierch 2291 m

Tą część słynnej Orlej Perci przeszedłem sam, swoim szybkim tempem dotarłem z Kuźnic do Schroniska Murowaniec, stąd żółtym szlakiem okrążającym Żółtą Turnię, po drodze mijam Czerwony Staw z widokiem na Orlą Perć z Buczynowymi Turniami na czele. Bardzo malowniczy krajobraz. Szlak skręca w górne piętro Doliny Pańszczycy, usłaną rumowiskiem skalnym. Podejście na Przełęcz Krzyżne jest chyba najgorszym podejściem w całych polskich Tatrach, przede wszystkim przez uciekający spod nóg piarg. Gdy jest wielu turystów trzeba uważać aby nie poczęstować kogoś kamyczkiem, lub aby nie być samemu poczęstowanym. Gdy docieram na przełęcz ukazuje się moim zdaniem najpiękniejszy widok w naszych Tatrach – Dolina Pięciu Stawów, leżąca kilkaset metrów pod nogami, ograniczona Opalonym Wierchem, a dalej kolejne szczyty Tatr Wysokich. Stąd szlak widzie w prawo, w większości granią. Momentami ścieżka jest w miarę wygodna, ale częściej to wspinaczka skalna, niektóre odcinki są ubezpieczone łańcuchami. Im dalej tym więcej turystów. Widok w stronę Świnicy jakoś mnie nie zachwyca. Po drodze zaliczam parę szczytów np. Mała Buczynowa Turnia czy Granaty. Szlak częściowo omija niektóre turnie przebiegając poniżej szczytów. Ten szlak z całą pewnością nie jest szlakiem dla przeciętnego turysty, ale niestety po drodze napotykam często na osoby trzęsące się nad przepaścią, zabrane na wycieczkę przez „doświadczonych kolegów”, którzy pierwszy raz w życiu idą tą trasą. Mijając Granaty szlak prowadzi na najwyższy szczyt leżący całkowicie w granicach Polski – Kozi Wierch. Z wierzchołka znakomicie widać szlak biegnący z Doliny Pięciu Stawów Polskich. Niestety, pogoda się psuje, słychać nadchodzącą burzę, więc szybko opuszczam górę i schodzę w kierunku Koziej Przełęczy. Orla Perć jest bardzo niebezpieczna w czasie burzy – nie ma się gdzie schować, a żelastwo z ubezpieczeń ściąga pioruny. Po drodze w wąskim przejściu zaklinowała się tęga kobieta w tenisówkach, tworząc korek. Chcąc, nie chcąc muszę dokonywać karkołomnych obejść, aby uciec przed burzą. Udaje mi się to i pomrukach grzmotów szybko schodzę niebieskim szlakiem w kierunku Czarnego Staw, Hali Gąsienicowej i dalej do Kuźnic. Całe przejście tego odcinka zajęło mi czas od 7.00 do 16.00 – Zakopane.