); ga('send', 'pageview');

Wędrówki po górach Europy, Alpy, Apeniny, Tatry, Pireneje, Góry Dynarskie

Hala Stoły – 1417 m

Czy jeszcze jest jakiś szlak w Tatrach, którego nie przeszedłem, mało tego, ale jeszcze coś się znajdzie. Z poważniejszych, to został mi jedynie Baraniec. Ale są jeszcze krótkie fragmenty, jednym z nich jest szlak z Doliny Kościeliskiej na Halę Stoły.

Miałem mieszane uczucia, widząc zdjęcia zamieszczone w internecie, to widok jedynie na Czerwone Wierchy i oddalony Giewont. Ale zima, człowiek zastany, trudne warunki w wyższych partiach, więc to chyba cel idealny na tę porę.

Na parkingu w Kirach melduję się około 8.30, na razie prawie pusty – 30 zeta i ruszamy. Śniegu bardzo mało, jak na drugą połowę stycznia. Szybko przemierzamy odcinek do Bramy Kraszewskiego, a raczej odbicia na niebieski szlak, odchodzący w prawo, tuż przed nią. Na wprost w oddali bieleje sylwetka Bystrej.

Po przeciwnej stronie znajduje się Lodowe Źródło, znane wywierzysko, lecz zimą jest mocno zasypane śniegiem i nie robi żadnego wrażenia. Czas na szlakowskazie pokazuje 1h 10 min. Na razie raczki wydają się zbędne. Podejście praktycznie bez trudności, takie ani strome, ani łagodne, rzekłbym – w sam raz. Po porannym mroziku, robi się ciepło, że nawet ściągam rękawiczki i czapkę.

Nawet nie wiem, ile nam to zajęło czasu, ale na pewno mniej, niż godzinę. W sumie podejście od dołu to około 400 m w pionie. Dość niespodziewanie jesteśmy na polanie. Znajdują się tu trzy stare pasterskie szałasy, zamknięte na kłódkę, z tabliczką informującą, że są objęte ochroną zabytków. Widok na Czerwone Wierchy nawet mi się podoba, tym bardziej, że są ładnie oświetlone przez zimowe Słońce. Jeszcze dodatkowo pokazał się Tomanowy Wierch Polski. Zapomniałem dodać, że po drodze widać Babią Górę, ale z samej hali, już nie.

Postanawiamy podejść jeszcze kawałek wyżej, na wierzchołek, zwany Suchy Wierch, mimo, iż znajduje się w lesie, to widok jest rozleglejszy niż z polany, drzewa rzadkie i niskie, więc pokazały się dodatkowo: Smreczyński Wierch i Kamienista, no i więcej widać „śpiącego rycerza”. Tuż pod szczytem jest palik, oznaczony nazwą „hala Stoły”. Więc warto podejść ten kawałeczek.

Pozostało już zejście, teraz przydały się już świeżo zakupione raczki. Całkiem fajna, krótka wycieczka. I jeszcze jedno – co prawie niemożliwe w Polskich Tatrach. Byliśmy tam ponad godzinę, i nie o 5 rano, tylko około 10.00 i przez cały czas nie spotkaliśmy ani jednego turysty. Dopiero w czasie zejścia natknęliśmy się na nich, i to w liczbie 6.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

29 − = 22