); ga('send', 'pageview');

Wędrówki po górach Europy, Alpy, Apeniny, Tatry, Pireneje, Góry Dynarskie

Kińczyk Bukowski 1251 m


Na Kińczyku Bukowskim byłem trzy razy, mimo iż nie ma tam szlaku turystycznego. Ale byłem tam legalnie, ponieważ miałem od Bieszczadzkiego Parku pozwolenie na chodzenie poza szlakami, gdyż prowadziłem badania geomorfologiczne tego terenu. Dodam, że ten teren nie był jeszcze dokładnie zbadany, a mapy było oparte na zdjęciach lotniczych. W czasie badań pogoda była kiepska, w ciągu dwóch tygodni było może 3-4 dni z jakimś słońcem. Patrząc na szczyt z przełęczy Bukowskiej widać jego schodkowaty charakter – to wynik budowy geologicznej – naprzemianlegle ułożonych piaskowców i łupków. Za pierwszym razem miałem to szczęście, że profesor podjechał swoim Polonezem aż na Przełęcz Bukowską. Stąd szliśmy wydeptaną ścieżką przez pograniczników, cały czas wzdłuż granicy Polsko – Ukraińskiej. W ciągu tych dwóch tygodni ani raz nie spotkaliśmy żadnego strażnika. Jednego dnia mieliśmy kontakt z Ukraińcami, myślałem że to strażnicy, gdyż mieli karabiny (pozostawili je pod kopami siana na ukraińskiej stronie). Pytali nas czy mamy hazjajkę (może to wódka?), pokazywali że kiedyś całe Bieszczady były ich, a ja na to że kiedyś Kijów był w Polsce. Gdy powiedziałem że prowadzę badania geologiczne pokręcili ze uznaniem głową i jeden z nich powiedział – o, fiłozof. Proponowali wycieczkę na Ukraińską stronę jednak grzecznie, aczkolwiek stanowczo odmówiliśmy.  Wracając do trasy usłana jest ona wieloma skałkami grzbietowymi, niektóre osiągają spore rozmiary, chyba największe jakie widziałem w naszych Bieszczadach. Z jednej z takich skałek spadł nasz profesor, odbijając się dwa razy po niższych stopniach, i o dziwo tylko się otrzepał, wstał i poszedł dalej. Sam Kińczyk Bukowski zwieńczony jest umocnieniami z czasów wojen, pozostałości po okopach.  Pod szczytem udało nam się znaleźć ciekawą formę – kanał sufozyjny – płynący strumyk znika w małym otworze, by pojawić się kilkadziesiąt metrów niżej w podobnym otworze. Jeżeli chodzi o widoki z Połoniny Bukowskiej i Kińczyka, to oczywiście ukraińska strona z górą Pliska (Pliśka), a dalej Pikuj. A na północ Rosypaniec, Halicz i Tarnica, natomiast patrząc na grzbiet graniczny możemy rozpoznać Stinską i najdalej na południe wysunięty punkt Polski – Opołonek. Czasem chodzą tędy „na dziko” turyści, ryzykując spotkanie ze strażą graniczną, są to przede wszystkim bieszczadzcy maniacy. Ostatnie wyjście na Kińczyk odbyłem trasą z Bukowca – bo tu nas podwiózł profesor, przełajem przez las i dalej cały grzbiet Bukowskiej, Rozsypaniec i zejście do Mucznego.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

+ 9 = 12