); ga('send', 'pageview');

Wędrówki po górach Europy, Alpy, Apeniny, Tatry, Pireneje, Góry Dynarskie

Monte Belvedere – 2641 m

Góra z przypadku, a raczej z błędu GPS-su. Prognozy były takie sobie, szanse na jakieś przejaśnienia do południa, a potem ciągły deszcz. Chcieliśmy uciekać w stronę Polski, ale Google.maps zadecydował inaczej. Jeszcze nigdy coś takiego mi się nie zdarzyło, ładnie prowadził na autostradę, gdy nagle pokazał – jedź 20 km prosto, a potem zawróć. Zamiast w stronę Turynu, wyprowadził na nitkę wiodącą do tunelu Mont Blanc.

W sumie jedną z opcji był szczyt Lancebranlette, więc czemu nie. Zaskoczyła mnie cena – za ten odcinek zapłaciłem aż 16 Euro, ale ilość tuneli chyba jest dobrym wytłumaczeniem.

Zbliżamy się do zjazdu w Morgex, zaczyna się wspinaczka serpentynami, co jakiś czas pojawia się ogromna sylwetka Mont Blanc. Czasem majaczy też Tre la Tete. Mijamy turystyczna miejscowość la Thuile i wspinamy się na Małą Przełęcz Św. Bernarda. Towarzyszki się cieszą, bo pierwszy raz postawią stopę na francuskiej ziemi.

Na przełęczy przenikliwy, lodowaty wiatr i po francuskie stronie tworzy się ogromna chmura. Nie idziemy na Lancebranlette, tylko na niższy, narciarskie szczyt Monte Belvedere.

Ścieżki nie są raczej oznaczone, bo w większości to trasy zjazdowe, ale my idziemy łąkami na przełaj, co chwilę przekraczając granicę francusko – włoską. Mijamy malownicze jezioro – w którym odbija się Monte Bianco. Widoczek jednak szpecą linie wysokiego napięcia.

Mamy szczęście, bo mamy dłuższe chwile przejaśnienia z ogromnym Blankiem po drugiej stronie przełęczy. O widokach na Francję możemy zapomnieć. Po około 1,5 godziny osiągamy wierzchołek. Na szczycie militarne zabudowania z czasów I Wojny Światowej oraz urządzenia narciarskie, np. działo przeciwlawinowe. Widok zdominowany przez najwyższy szczyt Europy, po drugiej stronie mamy lodowce grupy Rutor. Poza tym widoki zasłonięte przez kłębiące się chmury.

Nie ma co długo szczytować, bo czeka nas długa droga do Szwajcarii, a i pogoda coraz gorsza. Teraz żmudne i nudne zejście, bo widoki całkiem siadły. Jeszcze szybka zupka przy samochodzie i w drogę.

Szczyt warty odwiedzenia, szczególnie gdy nie mamy dużo czasu, widoki tej strony Blanca – niezapomniane.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

63 − = 55